(strona 1) " Ludwik Sztyrmer POWIEŚCI NIEBOSZCZYKA PANTOFLA DO MOJEGO LEONKA Zacny Doktor, z którego dziennika zrobiłam dla ciebie ten wyjątek, miał zwyczaj krom ciała obserwować i moralne usposobienie swoich..."
(strona 2) " Bóg jest miłością, a kto mieszka w miłości, w Bogu mieszka, a Bóg w nim." Na tym to niebieskim ogniu, na tym religijnym czuciu w sercu zbywało bohaterowi tej powiastki i zbywa wielu w dzisiejszym towarzystwie. Niektórzy, przylgnąwszy do..."
(strona 3) " medyka, którą od dawna miałem w Warszawie, i wszystko to nie pocieszyło mnie, byłem smutny. Umysł mój mimowolnie rzucił się w drugą stronę, szukając uspokojenia. „Po piętnastu latach doktorskiej praktyki — pomyślałem sobie —..."
(strona 4) " tyzm, dziwactwo, ekscentryczność, spleen, wariację, głupotę itd.? Alboż smętność, miłość niedorzeczna, śmieszna, szalona lub brudna, kokieteria, zazdrość, oziębłość, zatwardziałość itd. nie są choroby serca? Na koniec..."
(strona 5) " „Mości Doktorze!" Co za gorzki sarkazm pod piórem najbliższego i jedynego krewnego, którego mam na ziemi! Ale nie dosyć tego, dodaje jeszcze: „i przyrodni mój bracie!", jakaż w tym matematycznie dokładna oziębłość określać..."
(strona 6) " wiedził co rychlej i powiedział bez ogródek, co możesz dla mnie uczynić. Zamawiam sobie jednak, ażebyś mnie pan raczył spotkać tak łaskawie, jak każdego innego pacjenta, bez wyrzutów, bo na te nowy pacjent nie zasługuje, a ja z mojej..."
(strona 7) " wa posiane na owoc miłości Bożej. W szkołach, wśród pustoty młodzieńczej, bez bacznego oka matki, obojętność religijna jeszcze więcej się powiększyła. Na koniec w następnych latach, kiedy dojrzalszy rozum i w części moje uwagi..."
(strona 8) " Karol kilka minut trzymał na mnie ostry, badawczy wzrok i snadź dostrzegł ożywił jego fizjonomię, wyciągnął do mnie głębokiego wzruszenia w mej twarzy, widać znalazł mnie lepszym, jak się spodziewał, bo jakiś boleśnie..."
(strona 9) " silne współczucie, a cóż, jeśli krom tego dobrowolny samotnik pasuje się jeszcze z cierpieniem! Jest to rodzaj męczeństwa, o którym nie można pomyśleć obojętnie. Łzy pociekły mi po twarzy. Siadłem na kanapie i powiedziałem..."
(strona 10) " ją nieraz w towarzystwie, w silniejszym lub słabszym stopniu. Jest to na nieszczęście dość pospolita w naszym czasie choroba — to są suchoty serca. — Ha! Dość trafnie, jednak niezupełnie! Moje cierpienie było większe, bo i umysł..."
(strona 11) " Nie lubię w ogólności długich dysertacji w przedmiotach moralnych. Świat jest tak dziwnie stworzony, że w materii jest więcej niż materia — jest mądrość. Dlatego używam często porównań — to krócej i dobitniej. Oto na przykład..."
(strona 12) " tym miejscu. Otóż towarzystwo jest taką samą owczarnią. A teraz bądź zdrów. Sprobuję, czy mi się nie uda zasnąć. V Nazajutrz rano Karol całą godzinę rozmawiał z księdzem, potem modlił się gorąco. Gwałtowny i bolesny..."
(strona 13) " nie z człowieka dla zadowolenia sekretnego głosu miłości własnej, dla durzenia najbliższych znajomych, przyjaciół, żon, czytającej publiczności i wreszcie dla poetyzowania płaskich wspomnień własnego życia. Jest on tak subtelny,..."
(strona 14) " przedmiocie, a sam byłem zawsze pod wpływem tych niedorzeczności. Kiedy mi się śniły dzieci, kiedy spotykałem babę wychodząc z domu, kiedy mi dzwoniło w uchu itd., czułem mimowolnie jakąś obawę, i oczekując na pewno jakiejś..."
(strona 15) " Stroniłem od kochanek i żon i prawie czułem do nich nienawiść za to, że nie mnie kochały, lecz kogo innego. Zdało mi się, że każda z nich jest moją nieprzyjaciółką. Podeszłe kobiety nie miały żadnej ceny w moich oczach. I przy..."
(strona 16) " myśli znachodziłem zawsze wieczorem, przy świetle. Częstokroć po całodziennej nudzie lub przykrościach, kiedy służący wniesie światło do pokoju, wszystko przychodzi do porządku i rozjaśnia się w mej duszy. Rzęsisto oświecony..."
(strona 17) " — Zupełnie wierzę. Wszak często można widzieć pająki w sitowiu nad wodą. Musi być tym samym sposobem przechodzą z jednej różdżki na drugą. — Otóż widzisz, Doktorze, ten pająk był mędrszy ode mnie, bo on potrafił uniknąć..."
(strona 18) " i forum sławnego miasteczka, na którym komercja i wymowa równie doskonale się produkują. Trzy strony tego placu ostawione są rzędem nędznych chałup, zdaje się dlatego tylko, żeby w lecie nie było widać żyta rosnącego za miastem. Na..."
(strona 19) " tów, fukały na baby za nieporządek, odświeżały wodę i pokarm, i na koniec wszyscy wychodzili. To samo powtarzało się w południe i wieczorem. Zresztą pocztmistrz był dobry, gościnny człowiek i przyjaciel każdego, kto lubił..."
(strona 20) " mogła ich nigdy zrozumieć i skarżyła się, że jej głowę mącę. Czytałem jej wiersze w nadziei, że pojmie poezję i podniesie się. cokolwiek z płaszczyzny. Próżna rzecz! Moja płomienna deklamacja w dzień doprowadzała ją do..."
(strona 21) " prowadzali na to, żeby się dowiedzieć, dlaczego porzuciłem Teklę. Spostrzegłem, że reputacja dziewczyny może na tym wiele ucierpieć, sumienie wyrzucało mi moje dziwaczne postępowanie, wpadłem w egzaltację zadośćuczynienia i w tej..."
(strona 22) " turze zdawało się sprzyjać solennośei tej rozłąki. Zachodzące słońce za gęstwiną drzew cudownie iskrzyło się złotem i purpurą, powietrze tchnęło wonią kwiatów, ptaszęta świegotały wieczorną piosnkę i blady księżyc z..."
(strona 23) " szyję łabędzią, rączkę, nóżkę!... Ale co to gryzmolić? Na to trzeba pędzla! Nie ma nic zimniejszego nad opisanie . kobiety. Śmieszna rzecz! Jak też to nikomu nie przyjdzie do głowy, że opisywać można tylko machiny, domy, sadło i..."
(strona 24) " krew i pędząc gwałtownie do mózgu, zrobiło mi się ciemno przed oczyma, lica moje gorzały, milion myśli wichrzyło się w umyśle, a nie miałem żadnego jasnego pojęcia — byłem jak pijany, jak gorączkowy marzyciel, któremu się..."
(strona 25) " wdziwych moich uczuć w tym czasie, kiedy z nim rozmawiałem. Nareszcie wszedł służący rozbierać nas i podał nam nowy przedmiot do wesołości. Wypytywaliśmy go o pannach, powiedział nam, że jeszcze nie śpią i że w ich pokoju daleko..."
(strona 26) " wyśmiewają. I ja dziś szydzę z młodych zapaleńców... szydzę bez miłosierdzia, bo mi żal, że już nie jestem zdolny do tych uczuć. Miłość jest matką wynalazków. Nie mogąc rozmawiać otwarcie znalazłem wkrótce sposób oddawać..."
(strona 27) " przeczytać dopiero w drodze. Oto jego treść: „Chciałam zataić swoje troski, ale widzę, że przed tobą nie zdołam się na to zdobyć. Cierpię okropnie, chociaż to jest tylko początek tej męczarni, która mnie czeka. Gorzki..."
(strona 28) " prezesowie wyjechali z córką do Warszawy skupować wyprawę. Kiedy przyszedłem do zdrowia, dano mi komenderówkę. Poruczenie, które odebrałem, utrzymywało mnie kilka miesięcy w ciągłym ruchu. W podróży, kłopotach i życiu czynnym..."
(strona 29) " nownej publiczności ogrzewać nimi swoje serduszka. Zostaną też powiastki, dziecinna zabawka nudnych chwil mego życia, pisane ziewając, słabe, nędzne w oczach majstra, który nad nimi majstrował, ale dzieci fortuny, bo się dosłużyły..."
(strona 30) " odejmowało pokoju, ale bez którego brakowałoby mi czegoś nieodzownego w egzystencji. Nie zdając sobie rachunku, uważałem ją za drugą połowę mojej istoty, lecz myśl o małżeństwie nigdy nie przedstawiała się mej wyobraźni. Kiedy..."
(strona 31) " mienia, które i dziś mnie gnębią, kiedy tylko pomyślę o biednej Emilii. Dziwaczny mój charakter z pierwszych chwil małżeństwa podkopał jej szczęście. Byłem złym mężem. Utworzywszy sobie jakieś idealne pojęcie o pożyciu z..."
(strona 32) " cielstwie patrzałem na każdą młodą kobietę jak na boginię, zbliżałem się do niej z jakąś niepojętą trwogą, czciłem i wielbiłem instynktownie. Po kilku miesiącach małżeństwa, nie przez wady mej żony, ale stopniowo, bez..."
(strona 33) " godzinami później płaciłem dług naturze. Drugie dziwactwo zasługuje także na uwagę: na ludzi zabitych i rannych patrzałem bez wzruszenia, instynktownie myśląc sobie: „Wszakci dlatego tu przyszli! W naturze rzeczy, żeby cząstka..."
(strona 34) " się w sferze niebezpieczeństw i ja, i Wale ry nie wiedzieliśmy dziś, czy jutro będziemy żyli na świecie. Walery sam przez się miał nadto zalet, żeby można było lekko ważyć jego przyjaźń. Na koniec los dostarczył mu okoliczność..."
(strona 35) " miała cały tuzinek przygotowanych romansów rozmaitej barwy, która potem zbadała całą taktykę małżeńską, i na koniec, wolna od wszelkiego przymusu, z ogromnymi siłami stanęła na arenie. W pierwszych dniach po moim przyjeździe do..."
(strona 36) " kobiet, drudzy, większą częścią młodzi, chcieli admirować i admirowali, sami nie wiedząc, co i dlaczego. Salony hrabiny Aurory słynęły dobranym towarzystwem. Niejedna zamożność ani urząd dawały wstęp do jej domu, trzeba było..."
(strona 37) " ły na pensji — rzekła mi wesoło. — Czemuż WPan nie znasz swoich kolegów?» Odpowiedziałem jej, że w głównych ry sach znam każdego. «W głównych rysach? — podchwyciła. — A czy wiesz pan, że to jest rzecz trudniejsza jak..."
(strona 38) " wnym punkcie. Sąsiad odwołał się do zdania obok siedzącego gościa, który mimowolnie wplątał się w nasz dyskurs i nie mógł już z niego wybrnąć. Aurora miała jednym słuchaczem mniej. Spojrzałem znów w zwierciadło — hrabina..."
(strona 39) " hrabiny, wszak ty ją tak często widujesz!" Cyprys wlepił we mnie jakiś dziwny wzrok, otworzył usta, jakby chciał powiedzieć, że nie masz jeszcze dwudziestu czterech godzin, jak widziałem Aurorę u generałowej, ale potem namyślił się..."
(strona 40) " zagraniczną, albo jaką anegdotę, które natychmiast dawały inny kierunek rozmowie. Jeśli wreszcie występowała z sarkazmami, starałem się nieznacznie zwrócić uwagę towarzystwa na jaki przedmiot rozczulający albo rzucić w jej cierpki,..."
(strona 41) " lusz na oczy. Z sąsiedniej loży wyszła hrabina, a za nią Cyprys. Tego się też spodziewałem. Nie podobała mi się ta moralna wyższość hrabiny nad Cyprysem. Ja sam kiedyś wiele cierpiałem przez nieśmiałość może z tego powodu..."
(strona 42) " który się zastrzelił z miłości do Aurory, właśnie tylko co przyjechał z prowincji, ażeby zemścić się za swego krewnego, a zemsta jego miała zależeć na publicznym skompromitowaniu hrabiny i wyrządzeniu jej jakiej wielkiej..."
(strona 43) " domyślając się jego treści, a sądząc bez uprzedzenia swoje postępowanie, nie życzę sobie czytać tego, na co nie zasłużyłem. Dołączyłem do tego kilka błyskotek salonowego języka, jedną perełkę poezji, jeden gran sarkazmu,..."
(strona 44) " Pojechałem do hrabiny umyślnie w takim czasie, kiedy salon jej nigdy nie bywał pusty. Zastałem kilka osób i Cyprysa, który niemało się zdziwił, spostrzegłszy, jak mile mnie przyjęła Aurora, bez żadnych przy tym ceremonii, które..."
(strona 45) " dozwala kobiecie wziąć nad sobą mocny i bezpośredni wpływ, wyszydziłem idylliczną miłość i wszystkie rodzaje miłosnego marzycielstwa, słowem, pokazałem się wielkim artystą, któremu nikt nie śmie zaprzeczyć, chociaż nie może..."
(strona 46) " wyszydzany nielitościwie i nadto widząc ciągłe postępy mego wpływu na Aurorę, biedny kochanek wpadł w rodzaj czarnej melancholii, pisał krwawe elegie, schudł, znędzniał, patrzał na mnie dzikim wzrokiem i przy każdej okoliczności..."
(strona 47) " denastej. Jutro moje urodziny — sprosiłem dobrych znajomych na śniadanie, wielu z nich są naszymi wspólnymi kolegami. Nie chciałbym zepsuć tej przyjemności. Pośniadaj pan z nami, a potem skończym nasze sprawy." Zgodziłem się na tę..."
(strona 48) " ostrożna w mowie i nadzwyczajnie grzeczna. Pojąłem całą zagadkę i przestałem bywać. „Namyśli się — mówiłem sobie — albo głowa ustąpi sercu. Będę cierpliwy, póki mnie nie przyzwie." Po kilku..."
(strona 49) " ny człowiek!" — i opuściła zamyśloną głowę, jakby upadając pod. ciężarem gnębiących ją dum. Po chwili wyprostowała kibićj rzuciła na mnie smętne spojrzenie i spytała stłumionym głosem: „Czy kochałeś pan choć raz w swoim..."
(strona 50) " nia, blada i z okiem nieruchomie na mnie zwróconym. — Powtarzam ci, Karolu, że to być nie może, to są żarty! O, zmiłuj się, nie nadużywaj swej władzy nade mną! Powiedz, zaklinam cię, wszak ty żartujesz? Ty nie wyjedziesz?..."